“poland? very nice country”

…pobudka, sniadanie i pomysl by pojechac na wodospady. nasz driver z dnia poprzedniego czekal pod hotelem od bladego switu. nonstop pytajac adama co chcemy robic zbywany byl odpowiedzia ze wszyscy spia:) w koncu sie zebralismy i uslyszelismy od niego ze wodospady sa nieczynne. od razu oblazla nas zgraja innych cfaniaczkow wmawiajac ze wodospady sa jednak czynne, inni ze moga nas zawiezc na nie gorska droga na motorach. do kazdego z nas podchodzil inny i meczyl. od rana w powietrzu bylo czuc ze dobre wrazenie z dnia wczorajszego chyba pryslo… udalo nam sie spytac grupke hiszpanow czy to prawda z tymi wodospadami i… niestety okazalo sie ze tak. nasz tuktukowiec nas nie oszukal. wybralismy sie wiec do kafejki wrzucic wczorajsze posty ale cos Adama tknelo by pojechac z jednym na wycieczke motorem,okrezna droga na te nieszczesne wodospady. tez sie na to zdecydowalem weszac niezla przygod., szybkie oddanie plecaczkow chlopakom i jazda. chudy jak tyczka lokales najpierw zaprowadzil nas do swego domu co trwalo z 15 min ciagle powtarzajac “2 minutes my friend, my home is coming”. potem czekalo nas kolejne 25 min siedzenia na dupsku w sypialni jego wujka (nad lozkiem wisial obrazek na ktorym kobieta pije mleko z wymion krowy a ta… lize jej dupe) bo oczywiscie… nie bylo w domu zadnego motoru. gdy w koncu uslyszelismy warkotsilnikow wyszlismy na zewnatrz i upakowani zostalismy kazdy pomiedzy 2 dzieciakow. adamowi trafil sie normalny regularny motor. mi natomiast… tyci skuterek koloru rozowego. nie tracac czasu od razu ruszylismy w droge. za mna siedzial typek ktory zaczal do mnie mowic niesamowicie jak na 19latka z indyjskiego zadupia, poprawna polszczyzna! na pytanie “jak masz na imie” uslyszalem “jacek” a z ciekawszych tekstow wymawial do mnie zdanie ktorego sam nie potrafie wypowiedziec “stol z powylamywanymi nogami” czy jakos tak;) opowiadl o krakowie, jego koledze z tego miasta i smoku. po kilkuset metrach ujrzalem zamiane miejsc na motorze adama na jego w roli kierowcy. mi dali zmienic miejsce kawalek dalej. cala droga minela oczywiscie pod hasalem rozmow o dziewczynach, seksie i tym podobnych sprawach. wyjatkowo niewyzyty narod! po jakims czasie dojechalismy pod mala swiatynie w gorskiej wiosce gdzie chlopaki zabrali od nas umowiony hajs i pojechali zatankowac. po powrocie przyszedl z nimi lokalny jaracz i wszyscy zaczeli palic zielsko z lufy. non stop nam proponowali jednak jakos zaczelo nam sie nie podobac to ze maja nas troche w dupie i wyweszyslimy podstep. stwierdzilismy ze wracamy i ze tym razem jedziemy na jednym motorze razem. jeszcze posiedzielismy z nimi chwile sluchajac opowiesci dziwnej tresci… jeden oswiadczyl ze ma 8 miesieczne dziecko z polka, ktora wraca do niego by splodzic jeszcze corke co planuja w nepalu. potem dowiedzielismy sie ze kupil sobie reeboki za 200euro. w koncu udalo nam sie zebrac ferajne i wrocic do miasta. adam po drodze troszke nie ogarnal jak przejechac kaluze blota i nasz motorek PYK! przewrocil sie w lewo:) nam oczysiscie sie nic nie stalo tylko ten cfaniaczek co po srodku siedzial zaczal plakac ze mu stopa utknela i pekla mu kosc. x-rayowe oko adama stwierdzilo ze nic mu nie jest i ruszylismy dalej. ten od razu zaczal mowic no problem itp. zaciagnieci zostalismy do monopola by kupic flaszke ktora mielismy wypic z nimi. w sumie zmeczeni ich obecnoscia dalismy im ta flache i wrocilismy szukac naszym towarzyszy. po drodze kazdy uliczny wciskacz szajsu wiedzial ze jestemy polaczkami i non stop naszymi rodzimymi slowkami probowali nas zagadac. przed wejsciem do hotelu dalismy sie z adamem namowic na osobiste rozmowki z dwoma driverami z ktorych kazdy probowal nam wcisnac jak to ten z ktorym wczoraj jezdzilismy nas robi w chuja. zmeczeni psychicznie splawilismy ich i wrocilismy do hotelu by wysiedziec tam do momentu umowionego transferu na dworzec. serdecznie nie chcielismy spotkac zadnego z lokalsow na ulicy. po obiadku zapakowalismy sie z tym naszym i wyruszylismy spokojnie na dworzec. po drodze dowiedzielismy sie ze jego pensja miesieczna to 1500 wariatow czyli… niecale 100zl. na dworcu dostal w prezencie od adama stare buty o ktore prosil juz dzien wczesniej a nawet zahapal brudne skarpety na ktore patrzyl jak my glodni na mcchickena. w koncu wygodnie zasiedlismy w pociagu i ruszylismy w kierunku agry by ujrzec taj mahal…

20120727-005339.jpg

20120727-005345.jpg

20120727-005350.jpg

20120727-005403.jpg

20120727-005355.jpg

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: